Pomimo porannych wiadomości, które mnie rozwścieczyły, postanowiłam udać się na casting, o którym dzisiaj rano mogłam przeczytać już nawet w Internecie. Miałam nadzieję, że nie będzie zbyt wielu osób, bo na samą myśl o kolejkach i oczekiwaniu, ciśnienie rosło mi niebezpiecznie. Po przybyciu na miejsce oprócz kolejki, nie widziałam nic. Ludzi było zatrzęsienie. Nie poszłam do domu dlatego, że miałam jakieś dziwne przeczucia co do tego castingu. W dalszym ciągu myślałam, że dzięki niemu spotka mnie coś pozytywnego. Siedząc w tym tłumie postanowiłam poczytać ogłoszenia o pracy w gazecie, którą kupiłam sobie po drodze. Miałam nadzieję, że znajdę tu jakiś prosty zarobek, taki jakim były moje precle i artykuły tematyczne. Fajna była praca, gdzie nie trzeba było wychodzić z domu i można było wstawać, kiedy się chciało. Szkoda tylko, że ta praca była płatna z takim opóźnieniem. Sądzę, że gdyby firma, z którą współpracowałam, rozliczała się ze mną zaraz po każdorazowym zakończeniu konkretnego zlecenia, to przedłużyłabym z nimi współpracę.