Nareszcie wygrałam sprawę z tym wrednym pseudobiznesmenem. Po czterech latach użerania się z nim w sądach mam w ręce papiery, które mogę zanieść do komornika, żeby ściągnął z niego moje pieniądze. Kiedy już myślałam, że to koniec moich problemów, okazało się, że nie wiem, jak wybrać komornika. O wielu z nich krążą niezbyt pochlebne opinie, wiem zatem, do którego nie iść. Ale skąd mam wiedzieć, który z tych pozostałych jest dobry?
Postanowiłam zasięgnąć języka u znajomego prawnika myśląc, że on na pewno będzie mógł mi coś doradzić. Średnio przydały mi się jego rady, ponieważ wyznał mi, iż z jego kancelarią radcowską współpracują dwie kancelarie komornicze, ale są tak obłożone robotą, że trudno im będzie się zająć jeszcze moją sprawą. Uznałam zatem, że zadzwonię do kilku komorników i zwyczajnie zapytam o to, czy są zainteresowani podjęciem się współpracy. Już pierwszy z nich zrobił na mnie dobre wrażenie – najpierw odebrała uprzejma sekretarka, a potem odezwał się on sam . Był konkretny, ale miły i na niego się zdecydowałam.