Tego lata najwięcej osób z naszej paczki wyjechało na wakacje za granicę. Zebraliśmy się w dziesięć par i wykupiliśmy sobie pobyt w pięciogwiazdkowym hotelu w Egipcie. Wszyscy marzyliśmy tylko o tym, by po całym roku ciężkiej harówki nareszcie się wyspać i poleżeć pod parasolem na leżaku, wykąpać się w basenie i poopalać. Do tej pory było nas stać jedynie na takie szaleństwa jak nurkowanie na mazurach, ale nasze interesy nareszcie zaczęły przynosić zyski, zatem mogliśmy sobie pozwolić na maleńki luksus. Ponieważ wszyscy jesteśmy zapalonymi pływakami, pierwszą rzeczą, za jaką zaczęliśmy się rozglądać, był kurs nurkowania.
Okazuje się, że jest ich w Egipcie aż tyle, że trudno wybrać jakąś dobrą. Pogadaliśmy jednak z ludźmi, którzy mieszkali w naszym hotelu już jakiś czas i uznaliśmy, że ta najbliżej nas jest godna zaufania. Już następnego dnia uzbrojeni w odpowiedni sprzęt zanurzaliśmy się kolejno i odkrywaliśmy uroki podwodnego świata. Naprawdę nie ma na świecie nic równie cudownego, jak piękno dna morskiego oświetlonego mocnym słońcem Egiptu! Jestem tym zachwycona i coś mi się wydaje, że takie wakacje będę urządzała co roku.